Zawziętość i głupota to jeden z tych aspektów życia codziennego, które bardzo źle na mnie wpływają, a jednocześnie nie potrafię się ich pozbyć
w końcu jestem tylko człowiekiem.
Minęło 9 dni od momentu, kiedy ostatni raz grałem cash games. Niestety … bankroll od tego momentu uszczuplił mi się znacząco, ze względu na – prawdopodobnie złą – grę HeadsUp.
Zrobiłem sobie częściowy cashout, na koncie pozostawiłem 110BI na NL10, z czego zostało mi niecałe 75BI …a wszystko przez BRAK TRZYMANIA SIĘ PLANU!
Siedziałem i myślałem :” kurwa nie … muszę odbić te HeadsUpy… przecież nie mogę ich tyle przegrywać … co jest do cholery jasnej… wystarczy, że wygram 4 turki HU i wracam do gry, bejbe….” ŻENUA! Tym sposobem ostatecznie wyszedłem na minus z gry HU, który docelowo miały jedynie próbować kompensować pieniądze włożone w turnieje SnG, z których nie siadło nic.
Dopiero teraz sobie zdałem sprawę, że całkowicie odpuściłem:
- edukację pokerową
- zdrowy rozsądek
- swoje zasady
A najgorsze, że tego nie zauważyłem….
Tymra na pewno pójdzie w ruch.
Maksymalny dzienny sposobem uszczupliłem się do dość niepokojącej mnie kwoty… do niedzieli nie gram w pokera wogóle. Robię sobie blokadę.
Od przyszłego poniedziałku rozpoczynam nową serię na następujących zasadach :
- NL10 – MAX 3 godziny dziennie. Czy się wali, czy nie … nie gram więcej.
- Jeśli NL10 spadnę kolejne 10 BI w dół – wracam na NL5 i gram do uzyskania 100 BI na NL10.
- W zależności od ilości wygranych – gram za 10 % ugranej kwoty turnieje 3+R. I żadne inne.
- Do niedzieli literatu czas poświęcony na grę w pokera wyniesie 4 GODZINY!!!! Nigdy nie WIĘCEJ!!!! A bynajmniej do momentu, aż dojdę do zadanych założeń niezbędnych do gry na NL25. Wtedy rakeback jest już na tyle wysoki, że stabilizuje swingi na mikro stawkach i można coś pokombinować.
Bardzo ciężko jest przełamać w sobie tą zawiść i chęć pokonania niepokonanego… przecież jak tylko zobaczyłem, że nie mogę wygrać w żadnym HU – to jest pierwszy znak, że coś jest nie tak i trzeba to odstawić! Skutki mogą być napraaawdę złe! I tak się stało.
Może sumarycznie nie wtopiłem dużo, natomiast każda strata na czymś, co nie przynosi zysków… jest jeszcze większą stratą, gdyż nie robiliśmy w tym czasie czegoś co je przynosi.
Jestem bardzo niezadowolony z siebie i z własnego niechlujstwa. Pomijając już całą życiową otoczkę, która ostatnio mnie po prostu dobija.
Tak więc muszę wytrwać w swoich postanowieniach do końca marca. Jeśli tego nie zrobię – nie wytrwam – to znaczy, że nie powinienem spędzać już w ogóle czasu na grę z myślą o zawodowym poziomie.
Pozdr,
Mistr